Wpis

2018 co to był za rok. Małe podsumowanie.

Nie wierzę, że to już koniec roku.

2018 rok był zdecydowanie moim ulubionym w całym życiu.

To był rok wielkich zmian, ekstremalnych przeżyć, nowych doznań i spełnionych marzeń.

Siedzę i uśmiecham się sama do siebie.

Rok temu usiadłam i zapisałam plany na życie. Kiedy pokazałam je Panu G, który jest raczej pesymistą, choć sam uważa się za realistę, to spojrzał na mnie jak na wariatkę i powiedział „Powodzenia”. Dziś mówi do mnie, że mam zaplanować kolejne marzenia do odhaczenia, bo całkiem nieźle mi to wyszło.

Zapraszam Was na podsumowanie 2018 roku.

Rok remontu

Jeszcze kilka lat temu, marzyliśmy o poddaszu, a dziś się po nim gonimy. Skończyliśmy wielki remont, który trwał od Wielkanocy. Mieliśmy go serdecznie dosyć, ale już planujemy kolejny.

Już niebawem na blogu pojawi się seria wpisów jak ogarnąć generalny remont.

Rok projektów 

12 lat temu pracowałam sezonowo. Poznałam wtedy Dawida z DW Wnętrza. Dziś po wielu latach spotkaliśmy się ponownie i zaczęliśmy projekt „Wykombinuj sobie dom, by czuć się jak u siebie”. To nasze wspólne motto i w 2019 roku zasypiemy Was poradami i inspiracjami wnętrzarskimi. Jak na razie to każde nasze spotkanie z współmałżonkami kończy się gadaniem do późnej nocy, ale wierzę że wyrobimy się z planem.

Rok wyzwań

Kiedy zakładałam bloga nie śniło mi się, że kiedykolwiek wystąpię przed kamerą.

Dziś mam za sobą już 4 występy na żywo w „Pytanie na śniadanie”. Pomimo wielu obaw i stresu, dziś wiem, że były to jedne z najlepszych przygód w moim życiu. Mam nadzieję, że nowy rok przyniesie mi nowe wyzwania związane z blogowaniem.

Rok spełnionych marzeń

Tak bardzo marzyłam o łazience z wanną i własnej sypialni. Mam! Marzyłam o pokojach do urwisów i są! Skrycie marzyłam, aby kiedykolwiek usłyszeć mojego ulubionego Eda Sheerana na żywo. Wielkim cudem udało mi się kupić bilety i w sierpniu tego roku spełniłam marzenie swoje i Pana G. Ja byłam pierwszy raz na Koncercie Eda Sheerana, a mój kochany mąż pierwszy raz na stadionie narodowym.

Rok wdzięczności

W tym roku zaczęłam na serio cieszyć się z tego co mam. Dostrzegać dobre momenty. Spotykać się się z pozytywnymi ludźmi i dziękować losowi za wszystkie dobre chwile. Chociaż czasem płakałam ze złości i bezsilności. Chociaż nie raz kłóciłam się z mężem i wściekałam na pierdoły. To i tak uważam, że w tym roku osiągnęłam wiele. Nie tylko pod kątem materialnym, ale przede wszystkim poukładałam sobie kilka ważnych kwestii w głowie. Jestem wdzięczna, że mogę spełniać marzenia, że mam obok siebie ludzi którzy mi w tym pomagają. Każdego dnia dziękuje za tych, którzy mnie wspierają i wierzą, że się uda. Że dają mi cenne rady i oferują ramię do wypłakania, kiedy się nie uda.

Wczoraj byłam w pracy, z ludźmi z którymi w tym roku nie raz dokonałam niemożliwego. Nie miałam chwili na życzenia i wspomnienia. Dziś kończąc to podsumowanie cieszę się, że osiągnęłam więcej niż zaplanowałam. Że udało mi się pokonać własne lęki i bariery. Z nadzieją wchodzę w kolejny rok. W głowie mam już całą masę planów i marzeń, które zdradzę jedynie Panu G. Mam nadzieję, że w tym roku będę miała więcej pozytywnych akcji na podsumowanie.

Ola Kombinuje

OlaKombinuje

Nieperfekcyjna matka dwóch chłopaków, notoryczna słomiana wdowa, zdeterminowana pani domu, niepoprawna marzycielka. Kombinująca jak nakarmić rodzinę i przyjaciół, utrzymać zadbany, czysty i rodzinny dom oraz jak spełniać marzenia te małe i te całkiem duże.

Koniecznie zobacz też