Co zrobić gdy mąż wytrącił Cię z równowagi….

Jakiś czas temu mój mąż tak mnie wytrącił z równowagi, że myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok. Takie dwie Ole to dałyby mu do wiwatu.

Normalnie byłam na niego taka wściekła, że para szła mi z uszu, a moje dzieci dopytywały się dlaczego pomalowałam poliki czerwoną szminką. Gdyby to było możliwe to strzelałabym z pewnością piorunami z oczu i ust a nawet pewnie  uszu, ale wcześniej musiałabym się z nich pozbyć pary.

No dziad przebrzydły…

Gdy wieczorem stałam sobie pod prysznicem wymyślałam najróżniejsze kąśliwe komentarze, uszczypliwe uwagi oraz przeróżne wyzwiska. Normalnie wymyśliłabym teksty do kilku telenoweli. Zastanawiałam się czy nawrzeszczeć na niego, czy może dowalić mu tak inteligentnie, że sama nie zrozumiałabym sensu własnych mądrych słów. No w głowie burza mózgu. Niech mnie ktoś na wkurwieniu wzywa do korpo. Gwarantuje, że odwale tysiące znakomitych pomysłów i mapy myśli w pojedynkę. Stałam tam jakieś pięć minut, dopóki nie wykorzystałam całej ciepłej wody. W efekcie musiałam tę moją szczecinę lokowaną spłukać zimną wodą. Co spowodowało, że byłam zła jeszcze bardziej. W szlafroku i ręcznikiem na głowie wkroczyłam do pokoju z bojowym nastawieniem.

A on….

On jasna cholera sobie śpi. No przepraszam bardzo. Jak on może sobie smacznie spać, kiedy ja nawymyślałam tyle inteligentnych tekstów i komentarzy do jego karygodnego podejścia do żony. Już chciałam go budzić, ale po co skoro sennym amoku pewnie by  nawet nie pamiętał, że ja tak dosadnie komunikowałam swoje niezadowolenie dla jego czynów….

Śpi ten mój chłop w najlepsze.

Ja taka wściekła pomyślałam, że może szybko napisze list z tymi wszystkimi błyskotliwymi tekstami wściekłej małżonki. Ale tak se siedziałam i patrzyłam na niego jak nieświadomie sobie śpi.

Nie wkurzył mnie jeszcze tak bardzo przez te wszystkie 11 lat wspólnych , abym rzucała mu w twarz papierami rozwodowymi. Tym razem też jakoś nie paliło mi się do obdzwaniania najznakomitszych kancelarii aby negocjowali warunki rozwodowe.

Wkurzył mnie ostro. Nie będę Wam się rozpisywać dlaczego, bo dla każdej żony kryteria wkurwienia są inne. Jedną ostro wkurzy włożenie brudnych naczyń do zlewu, a nie do zmywarki, która jest 2 cm dalej. Inną do szału doprowadzi nie opuszczona klapa i brudne skarpetki pod szafką. Kolejną bardzo zdenerwuje, gdy wypije kolejkę za dużo ze szwagrem. A jeszcze inną, gdy on spojrzy nie tym okiem, w nie tym kierunku

No mój mnie wkurzył wtedy po swojemu.

Gdy on spał to najpierw wymyśliłam, że nie będę się do niego odzywać cały dzień. Łi tam co tam dzień. Tydzień albo i miesiąc pomilczę. Dobra musiałabym najpierw albo sobie zakleić usta super glue albo odciąć język.

Westchnęłam z ulgą, że kara już wymyślona i mogę iść spać.

Ale czy to faktycznie taka kara kiedy ja nie klepie swoją jadaczką nad jego głową?

Jaka kara. Przecież to najlepsza nagroda w jego aktualnym położeniu.

Myślałam jeszcze kilka minut. I wpadłam na genialny pomysł.

W totalnym spokoju poszłam sobie spać.

Mąż wstał rano i był ogromnie zdziwiony, gdy ja z uśmiechem na twarzy piłam sobie poranną herbatkę. Podejrzewam, że spodziewał się od rana piorunów i błyskawic i mojej obrażonej facjaty na każdym kroku. Nawet nie podejrzewał, że kilka godzin wcześniej w mojej genialnej mózgownicy narodził się przegenialny pomysł. No, że ja na to nie wpadłam kilka lat wcześniej.

Taki zdezorientowany chodził kilkanaście minut.

Po czym zrzuciłam swój dynamit.

– Dzieciaki zbierać się. Za chwilę wyjeżdżamy.

– Huraaaaaa!!!!….  Mama ale gdzie jedziemy?

– Tata nas dzisiaj zabiera do Ikea!

 

Tadam. No wierzcie mi, że te moje telenowelowe teksty, pioruny z uszu, milczący tydzień nie wywołałoby takiej reakcji.

Oczywiście nie protestował.

Gdy wpadł nasz szwagier i zapytał co dzisiaj porabiamy to był równie zdziwiony jakby zobaczył Kaczyńskiego na piwie z Tuskiem.

– Do Ikea jedziecie?! Całą rodziną?! Stary. Widzę, że sobie nieźle nagrabiłeś.

No i ja od razu humor wyśmienity. Lista zakupów aktualizowała się od kilku miesięcy. Całą drogę rozmyślałam co tam jeszcze by się przydało.

Weszliśmy do Ikea.

– Teraz ja kupuje, a ty ogarniaj dzieciaki. Za każdy tekst długo jeszcze wydłużam czas zakupów o kolejną godzinę.

Wierzcie mi na słowo, że to były najlepsze zakupy ever. Kupiłam wszystko co chciałam. Nawet szafkę do butów. To nic, że całą drogę musiałam jechać wciśnięta między chłopaków  z nogami pod brodą. Szafka jechała sobie na przednim siedzeniu.

I tak sobie myślę. Po co drzeć się na tych chłopów. Nie ma sensu wałkować na okrągło cichych dni.

Skoro i tak wiemy, że wybaczamy im po kilku dniach wszystkie winy. (Panowie to, że wybaczamy nie znaczy że zapominamy).

Karę dla męża to trzeba wymyślać taką, aby nam dawała satysfakcję

Np.

– malowanie kuchni

– wyjazd do galerii na zakupy, obowiązkowo z dziećmi

– wypad do kina na komedie romantyczną

– wypad do Ikea!!!

No tak to sobie wykombinowałam 😉

Macie jeszcze jakieś kreatywne kary dla mężów?

OlaKombinuje

 

 

OlaKombinuje

Nieperfekcyjna matka dwóch chłopaków, notoryczna słomiana wdowa, zdeterminowana pani domu, niepoprawna marzycielka. Kombinująca jak nakarmić rodzinę i przyjaciół, utrzymać zadbany, czysty i rodzinny dom oraz jak spełniać marzenia te małe i te całkiem duże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *