DIY: Lampka odstraszająca potwory (ładna, tania, ekonomiczna)

lampka_ledowa

Kilka miesięcy temu podjęliśmy z Kamilem poważną decyzję.

Z własnej i nieprzymuszonej woli przekazaliśmy naszą sypialnię chłopakom. W sumie i tak była to wspólna sypialnia i garderoba i pokój zabaw, a gdy Leon był jeszcze słodkim różowym bobaskiem- nawet pokój kąpielowy.

Pożegnaliśmy się z małżeńskim łożem i przenieśliśmy na kanapę do pokoju dziennego.

Przy ograniczonym budżecie, dzięki zdolnościom mojego przyszłego szwagra i jego pomocnika (mojego męża) stara sypialnia przemieniła się w prawdziwy pokój dziecięcy/chłopięcy.

Antek nie posiadał się z radości. Plan był taki, że razem z Leonem będą spali sami w pokoju. Jednak różnie to wyglądało.

Przez pierwsze miesiące mieliśmy „chodzone noce”. Rzadko kiedy budziliśmy się w tym samym miejscu, w którym kładliśmy się spać. Ząbkowania, gorączki, kaszle i katary utrudniały dodatkowo naukę samodzielnego spania.

Na szczęście od miesiąca (odpukać) nasi chłopcy śpią już sami w pokoju praktycznie przez całą noc.

No ale wracając do tej magicznej lampki…

Gdy tylko podjęliśmy decyzję o przerobieniu sypialni na pokój dziecięcy, zaczęłam szukać lampki , która mogłaby „palić się” całą noc. Wcześniej spaliśmy przy zgaszonym świetle, bo zawsze ja albo K mieliśmy pod ręką lampkę. W razie ataku płaczu czy innej nocnej katastrofy (czyt. picie, kupa, siku, kaszel, wymioty), mogliśmy szybko zapalić światło.

Próbowałam wielu lampek aż w końcu przez przypadek znalazłam ideał.

Zależało mi aby lampka była:

  • tania
  • ładna
  • ekonomiczna
  • dawała delikatne światło.

Żadna z testowanych nie zdawała egzaminu. Ta ekonomiczna i ładna za mocno świeciła. Za to te, które dawały delikatną poświatę, były na baterie. Przed świętami w Biedronce kupiłam lampki choinkowe led o ciepłej barwie. Gdy wróciłam i podłączyłam je do kontaktu, żeby sprawdzić czy są sprawne, dosłownie mnie olśniło. Światło idealne, ekonomiczne (moc maksymalna to 4W), nie na baterie. Zapakowałam je w ozdobny słoik z klipsem który kupiłam kiedyś tam w Pepco. Postawiłam na biurku Antka. Za plecami usłyszałam „Mama, ale nam kupiłaś super lampkę w słoiku”. Lampka stoi do dziś i chyba z nami zostanie. Antek bezpiecznie chodzi w nocy do łazienki. Leon nie wyje gdy obudzi się sam w łóżku w ciemności. Dzięki oświetlonej drodze może cichaczem i  niepostrzeżenie wślizgnąć się do naszego wyra. Koszt całkowity to jedynie 15 zł. Według mnie spełnia wszystkie założone kryteria.

Zastanawiacie się czemu tak się rozwodzę nad głupią lampką? Gdybym ja w dzieciństwie miała taką lampkę odstraszającą potwory to byłabym na pewno szczęśliwszym dzieckiem.

Jako dziecko dzieliłam pokój z moją młodszą siostrą. W dzień pokój był całkiem fajny, ale w nocy…brrrr.

Bałam się ciemności. Zawsze zasypiałam przy zapalonym świetle, które tata gasił gdy tylko zasnęłyśmy. Zapewne mi nie uwierzycie, ale jednej nocy gdy się przebudziłam i spojrzałam w okno zobaczyłam czarownicę na miotle. Chyba mnie zauważyła, bo podleciała i zajrzała do środka. Pewnie by mnie porwała gdybym się szybko nie schowała pod kołdrę. Wyglądała zupełnie jak Hogata z Muminków.

Śmiejcie się śmiejcie. Tata też się śmiał. Tłumaczył mi długo, że to nie żadna czarownica, bo one nie istnieją. Ja i tak wiedziałam swoje. Czarownica przyleciała do mnie tylko raz, ale i tak ciągle się jej bałam.

Bardziej od Hogaty bałam się tylko tego potwora, który mieszkał pod moim łóżkiem. Jego nie udało mi się zobaczyć. Wiedziałam jednak, że jak tylko wystawię nogę za łóżko w ciemności, on mnie złapie i wciągnie do swojej jamy. Wiecie jakim koszmarem był spacer do łazienki przez ciemny pokój? To cud że do Was teraz piszę. Najwidoczniej byłam szybsza od potwora. Zanim zdążył mnie porwać w swoje szpony, udawało mi się zapalić światło. On się bardzo bał światła.

Śmiejecie się pewnie, co? Też się ciągle śmieje pod nosem pisząc te brednie.

No właśnie… teraz brednie a wtedy to był najstraszniejszy koszmar. Moje dzieci na szczęście nie boją się potworów z szafy. Zapobiegawczo wymyśliłam dla nich tą magiczną lampę. Gdy kiedyś usłyszę „Mamo boję się tego potwora/czarownicy” powiem ze spokojem „Nie masz się czego bać, ta lampka ma specjalną moc odstraszania potworów i żaden nigdy tu nie wejdzie”.

Ja po jakimś czasie na szczęście przestałam wierzyć w czarownicę i nocne potwory.

Chociaż jeszcze do niedawna po obejrzeniu horroru taka sytuacja w nocy:

– Kamil… Kamil… Śpisz?

– Noooo…

– A zapalisz światło i pójdziesz ze mną siku???

lampka_w słoiku_tania_ładna

lampka_diy

lampki_choinkowe_inaczej

OlaKombinuje

Nieperfekcyjna matka dwóch chłopaków, notoryczna słomiana wdowa, zdeterminowana pani domu, niepoprawna marzycielka. Kombinująca jak nakarmić rodzinę i przyjaciół, utrzymać zadbany, czysty i rodzinny dom oraz jak spełniać marzenia te małe i te całkiem duże.

Komentarzy: 5

  1. też nigdy nie lekceważę słów ”mama boję się”. mój pokój był na piętrze i zawsze sprintem wbiegałam na górę bojąc się tego co było za mną :-/
    Teraz dorosłam i wiem że nie ma co oglądać się za siebie. A nawet jak już trzeba, to pamiętam o tym że stoję wyżej więc wygram 😉

    • Byłam u Ciebie i wdziałam, że jesteś fanką DIY 🙂 szczególnie szydełkowego 🙂 Ciesze się bardzo, że CI się podoba moja inspiracja. Pozdrawiam

  2. Chciałbym zauważyć jako drugi szwagier, że również miałem swój udział w przedsięwzięciu jakim był remont pokoju chłopaków. Fakt, może i złotą rączką nie jestem ale ktoś piwo otwierać musi :-). A tak między Bogiem a prawdą, to pokój który został wtedy „stworzony” stał się wzorem spełnionych marzeń każdego brzdąca. Sam chciałbym taki mieć 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *